sobota, 20 marca 2010

young rockin' fellows

czyli koncert garażowy. a raczej próba znajomych
zimne piwo, walenie basów...





1 komentarz:

  1. zazdroszczę Ci aparatu...
    ja też marzę o czasie wolnym, choć wątpię czy kiedykolwiek będę go miała... :)
    ale... niech żyje młodość!

    i... przyjaźń, bądź też dziwne uczucia pomiędzy miłością a nienawiścią w trudnym do zrozumienia trójkącie ;D

    OdpowiedzUsuń