czwartek, 20 maja 2010

naprawdę nie wiem co powiedzieć.
puk, puk, pani Psychozo
czy to już czas na naszą rozmowę?
gapię się w okno i wiem że jutro będzie tak samo
czy to już nawracająca paranoja? czy tak już będzie? umiem to jeszcze przerwać?

znów bawię się w Boga. a przecież wcale nie lubię tego robić
czasami trzeba schować swoje małe filozofie do kieszeni i nikimi się z nimi nie dzielić. najlepiej olać cały świat i uśmiechać się tylko pod nosem - i tylko do siebie



carpathia - zmęczona - bieganie - salwy śmiechu w samochodzie Ukraińców - ciepłe uśmiechy na stołówce - są chwile dla których warto - przysypiam w Ad Remie - zapalniczka z grawerem - radość - na chwilę zapominam o śpiochach w kącikach - autobus - zapomniane pieniądze - nocny spacer - przemyślenia co by było, gdyby...

1 komentarz:

  1. nie warto myśleć co by było gdyby, bo tego "gdyby" nigdy nie będzie. są drogi "a" i "b" i nie ma innych. automatycznie po wybraniu jednej z nich zaciera się ślad po tej drugiej. i to jest PRZEZNACZENIE. jakkolwiek myślimy, zdarzenia są ze sobą tak powiązane, że nie potrafimy ich rozdzielić. to wszystko jest jednym wielkim kłębkiem nici rozwijanym po labiryncie...


    a tak poza tym, to zakochanie na jedną noc jest magiczne. zwłaszcza, gdy później popatrzysz komuś w oczy z tą radosną pustką, w której wczoraj kwitły płomyki, ale bardzo ukrywane. a dziś je zgasiłaś, samodzielnie, własną ręką, bo wiesz, że to bez sensu. ale jesteś szczęśliwa nocnym zakochaniem. i nie chcesz powtórki, zamykasz kolejne wspomnienie w pudełku i chowasz, żeby się nie zgubiło.

    inne zakochania wczorajszej nocy też są piękne :)

    OdpowiedzUsuń