obserwuję ludzi. bawię się w narratora własnej opowieści. słucham trip-hopu, acid jazzu i starego dobrego punka.
z wygrzebanej książki o jodze wynajduję najtrudniejsze asany i wyginam ciało na wszystkie strony. daję swobodnie płynąć myślom. medytuję.
trochę więcej się uśmiecham. i więcej palę.
śmieję się ze swojej koszulki 'chrońmy wisłok'. jestem dla siebie łagodniejsza. pozwalam się rozpieszczać. skaczę w trampkach po błocie. czytam wiersze Baczyńskiego.
i już wiem co chcę fotografować.
czasem wystarczy tak niewiele. albo aż tak wiele.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz