sobota, 16 października 2010

saturdaynight

hedonistyczne weekendy
młodzież rozbija się po pubach
a ja siedzę z książką, słucham Sally Shapiro, rozmyślam na co wydałabym 13 milionów złotych (ostatnia kumulacja totalizatora sportowego, cała szóstka trafiona przez 67-letniego emeryta z mazur który z żoną wychowuje syna chorego na zespół downa)

* po głowie się odbija *
co z Tobą nie tak dziewczyno? Co robisz w sobotę wieczorem w domu?
* znika *


łyk adwokatu.

a potem krążę paluchami po mapie, odbijają się na niej paskudne ślady po moreli i rozsiewam okruszki ciastek. mała wielka podróż: Filipiny, Japonia, Bahamy, Australia.. o i jeszcze zahaczymy o Hawaje, potem Wielki Kanion w Arizonie, na moment do Urugwaju, a potem Karaiby, Kanada, Alaska i Grenlandia...

małe wielkie plany. małe wielkie marzenia. małe wielkie podróże od których serducho rośnie duże.

tylko Bowie mnie dziś poratuje. jak zwykle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz